top of page

MAMADOU - KINIOR - SUDNIK: Fumanek /2018/

Randez-vous; Ye ye humade; Ship "Joola"; Alin Sitoe Diatta; Lat Dior Diop; La savanne; Nangu (Accept); Arachis.

[more]

Projekt Fumanek istnieje od 2002 roku, prezentując muzykę łączącą jazz, muzykę elektroniczną i afrykańskie rytmy. Odnajdziemy w niej echa ambientu, reggae i zaawansowanych elektronicznych eksperymentów dźwiękowych. Zespół tworzą: współpracujący także z Anną Marią Jopek Senegalczyk Mamadou Diouf (śpiew, bębny afrykańskie), znany ze współpracy z jazzowymi formacjami jak Young Power, Free Cooperation czy Tie Break Włodzimierz Kiniorski (saksofony, flet indyjski, bębny afrykańskie, instrumenty perkusyjne, wokal), oraz Tadeusz Sudnik (syntezatory cyfrowe i analogowe). Ostatni z wymienionych artystów to działający od wielu lat muzyk, kompozytor i realizator dźwięku, założyciel historycznego już Studia Dźwięków Niemożliwych, przez wiele lat związany ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia, gdzie realizował nagrania dla potrzeb teatru, filmu i baletu oraz współpracował z festiwalem Warszawska Jesień.
Od ponad 20 lat propagujący w Polsce kulturę afrykańską, śpiewający w swym ojczystych języku, znanym jako: wolof Mamadou Diuf i Włodzimierz Kiniorski współpracują z sobą od wielu lat, czego owocem była m.in. dostrzeżona w europejskim mediach (m.in. BBC) płyta "African Show", czy współpraca z grupą Voo Voo. Doskonale iż obaj muzycy zdecydowali się na powierzenie oprawy swej muzyki Tadeuszowi Sudnikowi. Dodał on utworom transowej pulsacji i ozdobił je estetyczną elektroniczną oprawą, czyniąc album atrakcyjnym także dla zwolenników nowoczesnych brzmień. Także rozmaite efekty dźwiękowe jak plusk wody ("Ye ye humade”), ptasie trele (kontemplacyjny "La savanne”) czy industrialne dźwięki (transowy, pulsujący rytmem "Nangu"), dodają całości atrakcyjnego przekazu.
Podczas słuchania albumu nasuwają się skojarzenia z estetyką Voo Voo, ambientem, ale też jamajskim reggae i afrykańskimi obrzędami. Ostatni z elementów najbardziej dostrzegalny jest podczas mrocznego, blisko 13-minutowego "Alin Sitoe Diatta” nawiązującego do magii i transcendencji.
Zwolennicy jazzu winni zwrócić uwagę na nadzwyczajną wirtuozerię i wyczucie klimatu Włodzimierza Kiniorskiego, który jawi się tu jako wszechstronny instrumentalista. Wyśmienite solówki na saksofonach (sopranowym i tenorowym), które podziwiamy m.in. w trakcie "Lat Dior Diop” i "Arachis" to nie wszystko. Artysta odpowiedzialny jest za większość instrumentów jakie pojawiają się w nagraniach (także flet basowy i gitara elektryczna) oraz wspomaga Mamadou grając na egzotycznych: djembe i tama.
"Fumanek" okazać się może dla jednych ciekawą podróżą dźwiękową zabierającą ich w klimaty muzyki Czarnego Lądu, dla innych sprawdzi się jako sączący się w tle niezobowiązujący muzak. Tak czy inaczej mamy do czynienia z płytą pełną ciekawych pomysłów, świetnie zrealizowaną i doskonale wyprodukowaną.
Album ukazał się 14 lutego 2018.

 

Robert Ratajczak

  African Snow Mamadou Diouf & Kinior Orchestra

Mamadou Dious - śpiew i bębny "Słomy"

Włodzimierz "Kinior" Kiniorski - flety, kontrabas, gitara, dzban, drumla, kalimba, fortepian, klarnet basowy, saksofony, instrumenty perkusyjne, bębny "Słomy"

Radosław Nowakowski - bata, conga, ksylofon i instrumenty perkusyjne

gościnnie:

Jerzy "Słoma" Słomiński - na swoich bębnach i śiew (6, 10)

Nota wydawcy:

"Dr Mamadou Dioufa, który przywędrował do nas z Senegalu. Dr śpiewa z jednoosobową Orkiestrą Kiniora, grającego na 14 instrumentach i z bijącym w bębny "sercem Osjana" Radosławem Nowakowskim, a także z bębnami "Słomy" z naszej Dąbrówki. To ostatnie odkrycie Charlie Gilletta. "Godfather of the world music" w BBC (odkrył i wylansował Dire Straits Marka Knopflera) ogłosił ją płytą miesiąca września '2000 w GLR (Great London Radio) i WEN (World Entertainment Network)".





Fragment recenzji Macieja Szajkowskiego z Arena.pl:

W siedem lat po kasetowej edycji trafia do nas kompaktowa wersja pierwszej płyty Mamadou Diouf. O tym, czy warto było wracać po latach do tego wydawnictwa świadczą najlepiej zachodnie laury jakie zdobyło. "African Snow" został płytą października 2000 elitarnej sieci World Entertainment Network, z nominacji słynnego dj'a Capitol Radio, BBC, Charlie Gilleta, nazywanego "Radiowym Ojcem Chrzestnym Muzyki Świata". Okrzyknięto go także przebojem w rozgłośni BBC.

Mamadou pochodzi z Senegalu. Tam bynajmniej nie parał się muzyką. Artystyczne powołanie odkrył dopiero w Polsce. Współpracował m.in. z reggae'ową grupą Pol-Ska, szerszej publiczności dał się poznać dzięki wspólnym występom z zespołem Voo Voo.

Diufowi od początku towarzyszył artysta nieograniczonej wyobraźni, największy słowiański freak, "jednoosobowa orkiestra na czternastu instrumentach", Włodzimierz Kiniorski. Flety, kontrabas, gitara, fortepian, klarnet, saksofon, ksylofon, drumla, instrumenty perkusyjne i wiele innych, w jego rękach brzmią charakterystycznie i finezyjnie. Doskonale budują nastrój, barwnie rysują tło odgrywając chwilami żywiołową dramaturgię, przywołują plemienne rytuały. Czynią z Kiniora wielkiego szamana. Tak jakby afrykańskie klimaty, Kinior podziwiał immanentnie za oknem u siebie - u podnóża Gór Świętokrzyskich.

(...)

"African snow" nie jest produkcją folkową, jazzową etniczną. Ma w sobie wszystkiego po trochu. I co najważniejsze, brzmi naprawdę imponująco (...)".



Fragmenty info z działu folkowego serwisu rozrywka.arena.pl:

"Czarnoskóry Mamadou Diouf stał się kolejnym - obok Emanuela Olis - Adebe - narodowym bohaterem Polski rodem z Afryki! Tym razem w dziedzinie muzyki. Jego płyta "African Snow" została uhonorowana tytułem najlepszego wydawnictwa ubiegłego miesiąca, w elitarnej sieci World Entertainment Network, z nominacji słynnego dj'a Capitol Radio, BBC, Charlie Gilleta, nazywanego "Radiowym Ojcem Chrzestnym Muzyki Świata", (Godfather of World Music Radio). Okrzyknięto ją także przebojem w rozgłośni BBC! Zupełnie niedostrzeżona i zapomniana w Polsce muzyka, na Zachodzie zdeklasowała największych tuzów etno. Na taki sukces trzeba było czekać aż 7. lat, by ten rewelacyjny projekt ukazał się w wersji CD. Pierwotnie materiał nagrany z pomocą Włodzimierza Kiniorskiego dostępny był tylko na kasecie. (...)Płyta "African Snow" wzbudziła również duże zainteresowanie na zakończonych w połowie października 2000 międzynarodowych targach world music, "Womex 2000" w Berlinie. Odniosła tam niemały sukces (...)".

ELEGANCKI

          Trebunie-Tutki & Kinior Future Sound


 

     

TREBUNIE-TUTKI
Krzysztof Trebunia-Tutka – skrzypce, złóbcoki (gęśle podhalańskie), fujara, piszczałki, trombita, koza, dzwonki pasterskie, taniec, gwizdanie, śpiew
Władysław Trebunia-Tutka – skrzypce, fujara, dwojnica, koza, śpiew
Anna Trebunia - Wyrostek – basy podhalańskie, dzwonki, taniec, śpiew
Jan Wyrostek – skrzypce, altówka, taniec, śpiew

KINIOR FUTURE SOUND
Włodzimierz Kiniorski "Kinior" – saksofon, gitara
Michał Pastuszka – keyboard, programowanie komputerowe
Wojciech Wójcik – gitara basowa
Jan Prościński - perkusja 

TREBUNIE-TUTKI to muzykująca od pokoleń góralska rodzina, która nie tracąc nic ze swojego charakteru przeszła ewolucję od kapeli góralskiej po zespół koncertujący na największych festiwalach muzyki świata w Europie, a także w Azji i Ameryce Północnej.
Trebunie-Tutki jako jedyny dotychczas zespół z Polski wielokrotnie znalazł się w pierwszej dziesiątce Listy Muzyki Świata Europejskiej Unii Radiowej. 
Umiłowanie tradycji i wierność góralszczyźnie nie ogranicza twórczości zespołu. Opierając się na tradycyjnych instrumentach, skali góralskiej, budowie muzycznej i charakterze wykonania tworzą nową muzykę góralską. Rozwijają i wzbogacają rdzenną muzykę o nowe melodie, współczesne teksty i awangardowe aranżacje. Chętnie eksperymentują i współpracują z wybitnymi artystami m.in. jamajską grupą "Twinkle Brothers", kirgiską – "Ordo Sakhana", a także z rdzennymi muzykami: Krzysztofem Ścierańskim, Michałem Kulentym, Krzysztofem Herdzinem, Katarzyną Gaertner i Warszawskim Chórem Międzyuczelnianym. Ostatnio koncertowali na Świątowej Wystawie EXPO’2005 w Japonii. 
We współpracy z Adrianem Sherwoodem z Londynu, chórem afrykańskim, Twinkle Brothers i Włodzimierzem Kiniorskim powstała płyta "W Sherwood", którą w Polsce nominowano do Nagrody Polskiego Przemysłu Płytowego "Fryderyka", a w Europie uznano ją trzecią płytą dziesięciolecia Listy Muzyki Świata Europejskiej Unii Radiowej wśród nagrań z Europy Wschodniej. 
Trebunie-Tutki od wielu lat koncertują z grupami Włodzimierza Kiniorskiego. Lider Kinior Future Sound jest obecny i aktywny na polskiej scenie muzycznej od dwudziestu kilku lat. Grywał jazz, rock, reggae, m.in. z Free Cooperation, Young Power, Daab, Graal, Plastic Bag, Tie Break, Izrael. Niezmordowanie eksperymentuje, poszukuje nowych brzmień, a w projekcie Kinior Future Sound wspierają go Michał Pastuszka, Jan Prościński i Wojciech Wójcik.

                 

                             

                                  Smok dwuglowy

                     Maria Pomianowska & Kinior

 

"Smok Dwugłowy" powstał podczas jednej, bardzo udanej sesji nagraniowej, na której muzycy zarejestrowali swój bardzo osobisty przekaz, ulotne wrażenia muzyczne. Maria Pomianowska, po serii przygód z muzykami z całego świata, postanowiła pokazać słuchaczom zupełnie nowe możliwości i nową jakość muzyki etnicznej - tym razem zbliża ją bowiem do ambientalnego wręcz klimatu. 

{youtube}A1_GAt8UStE{/youtube}

Materiał płyty, to emocjonalne improwizacje Marii Pomianowskiej, wykonywane wokół tradycyjnych melodii polskich i orientalnych, na starych instrumentach smyczkowych (suka biłgorajska, fidel płocka), podparte ambientowymi szerokimi podkładami Włodzimiera "Kiniora" Kiniorskiego. Elektronika nie stanowi tu jedynie biernego tła, ale nadaje charakter i barwę prostym melodiom, będąc ich swoistym uzupełnieniem czy pokazując je w nieznanym do tej pory świetle. Znalazła się tu znana już wszystkim "Matula", tradycyjna "Lipeńka", a jedną z ciekawszych orientalnych kompozycji jest "Tracja", w której zachwyca archaiczny śpiew. Część kompozycji, brzmieniowo dopełnia miękki saksofon Kiniora, który wcielił się tu w rolę muzycznego "dopowiadacza", pomocnika i współtowarzysza Pomianowskiej. 

{youtube}SQWstv6kQDo{/youtube}

Album "Smok Dwugłowy" Marii Pomianowskiej i Włodzimiera "Kiniora" Kiniorskiego, to propozycja cechująca się przede wszystkim świeżością. Artyści łączą tu elementy new wave'u, ambientu, muzyki etnicznej i jazzu, dodając w temacie etno-jazzu coś nowego - własne osobowości i fascynacje, wyraźnie w tym materiale zaznaczone.

Jadwiga Marchwica

ab67616d0000b27346e1fe074c357f649e4e4dba

        Ni

 

"Kinior" Kiniorski Włodzimierz - Ni

 

"Ni" - tak zatytulowana plytke dostalem od Kiniora jakis czas temu (podczas koncertu Orkiestry Swietokrzyskiej w Teatrze Malym), w wersji surowej, to znaczy bez tytulow kawalkow, bez oficjalnej okladki itd... Ale nie jest to w sumie az tak potrzebne - tu sie liczy muza... W zwiazku z tym opis tez jest surowy - to znaczy sa to zywcem wziete notatki z przesluchan plyty zapisane metoda "control a,

control c, control v" z notatnika + ;))) Opis powinien oddawac nastroj plyty...

 

utwor 1 - polaczenie brzmien kosmicznych, samplowanych odgolosow cywilizacji i przefiltrowany w klawy sposob sax/klarnet - jest w tym sporo mistyki balkansko - arabskiej... I zmiana - zanikaja niepokojace dzwieki z tla, chwila wytchnienia i pewnien niepokoj powraca - sax coraz bardziej odjezdza... Prawie 10 minut umyslowego

niepokojenia - technofreejazzfolk w najlepszym wydaniu... 9:54

 

utwor 2 - kapiaca woda??? Nie, to tak zwane zgrzyty i trzaski... Delikatny, stonowany, freejazzowy saksik pomalutku, pomalutku rozwija sie, jeszcze slychac w tym orientalna nute... Kiedyz weszlo nowe, plynace tlo? Chwilka zamyslenia i powrot do glownego motywu... Echa

klezmerskie, jakby rzacy kon... I znow to groznie szumiace tlo... Wirtualny owad, ktory przedarl sie przez moskitiere i krazy wokol wirtualnej lampy... O! Woda juz nie kapie... 6:22

 

utwor 3 - afrykanski roots, prawdziwy... I tlo niczym z "Equinoxa"... Coraz wiecej loopow... Wspaniale dopasowany, bardzo nastrojowy saksofon, swietny, etniczny numer! 6:54

 

utwor 4 - daleki wschod, Tuva albo nawet Chiny... I jak poprzednio dochodzi coraz wiecej petelek wciaz pozostajac w klimatach azjatyckich. I zupelna zmiana - jazzowo brzmiace organy koscielne... Sekundowa pauza i sax. I ponownie organy - i tak przez czas jakis na zmiane. Pulsujacy bas... Przez chwilke zwykly, najbardziej, typowy z typowych, jazz... Nie! To tylko taka zmylka - elektronika wciaz robi

swoje! i te echa... Samo tlo z basem - znow zmylka bo powracaja echa i schzosax. I Azja... 13:54

 

utwor 5 - Starozytny Rzym??? ;) To tylko wstep... Wojujace saxy na podkladzie a la Kombi... Nie, to z "Magnetic Fields" Jarre'a ;) Brzmienia rur i saxow na zmiane... Hydraulikajazz, gites klimacik! Tu juz folku sie nie doszukam ;) Helikopter. Nad kanalem. I odlecial... 3:52

 

utwor 6 - wirtualny chrzest szkla i obracjaca sie betoniarka

stylizowana na Prodigy... Pauzami grajacy sax generujacy echa i jednoczesnie plynacy na roznych podkladach - swietny numer! 4:40

 

utwor 7 - mrok... Kroczacy bas, chyba tanczy... Niezla, melodyjna improwizacja. Poglosy, jakiś chilloucik... Wirtualny xylofon - Arkanoid ;) Ponownie bas - xylo dialog. Krotkie echa... I trwa, trwa... 7:04

 

utwor 8 - wolny wstep, bas, mruczando - chor, bas, pauza, bas, odglosy... Sax. Piekna, instrumentalna, etnoacidjazzowa ballada... Rootsik - w ramach zmylki i powrot. Gwaltowny koniec. 5:04

 

Kinior "Ni". Niezla, instrumentalna plytka, w sumie technojazzowa ale z elementami etnicznymi w kilku utworach. Swietnie sie slucha w nocy, przy zgaszonym swietle, na sluchawkach ze wzrokiem skierowanym na uspione miasto...

/Ziutek/

JUHASKIE BAZYNIO 

Plyta Krzysztofa Trebuni-Tutki i Wlodzimierza "Kiniora" Kiniorskiego "Co znacy byc dzisiok prawdziwym gorolem?" - pyta Krzysztof Trebunia-Tutka w tekscie zamieszczonym na wkladce do swej nowej plyty nagranej z Wlodzimierzem "Kiniorem" Kiniorskim. Album "Juhaskie bazynio" jest proba znalezienia odpowiedzi na to pytanie. To nie pierwsze spotkanie lidera goralskiej grupy z nieustannie eksperymentujacym jazzmanem. W 1999 roku wydarzeniem byl wspolny album obu ich zespolow - Trebunie-Tutki i Kinior Future Sound - "Etno Techno". Finezyjnie przeprowadzona synteza goralskiego folkloru i nowoczesnej elektroniki klubowej byla czyms zupelnie nowym w polskiej muzyce popularnej i do dzis inspiruje wielu wykonawcow - chocby modne ostatnio zespoly w rodzaju Zakopowera czy Psio Crew. Po siedmiu latach od wydania tamtego albumu liderzy obu formacji spotkali sie ponownie, aby juz bez towarzyszacych im muzykow nagrac nowy material. Tym razem bardziej intymny i romantyczny, opowiadajacy o "juhaskich bazynioch", czyli "goralskich marzeniach". Muzyka na plyte powstawala w ubieglym roku w prywatnym studiu Wlodzimierza Kiniorskiego w jego rodzinnym miescie - Zagansku. - Zaczynalismy od spiewanych i granych przeze mnie tradycyjnych melodii goralskich - wyjasnia Krzysztof Trebunia-Tutka. - "Kinior" znajdowal do nich odpowiednie tempo i tworzyl podklady rytmiczne. Potem nasycalismy powstale w ten sposob nagrania dodatkowymi elementami: on - elektronika i saksofonami, a ja - instrumentami ludowymi. Album rozpoczyna sie szumem strumyka i spiewem ptakow, zza ktorych wylania sie glos Krzysztofa Trebuni-Tutki spiewajacego wlasny tekst napisany w goralskiej gwarze. Potem pojawia sie elektroniczny bit oraz solowe partie saksofonu. W ten sposob "Juhaskie bazynio" wyznaczaja klimat reszty plyty. Do raz tesknych, a kiedy indziej radosnych melodii podawanych przez wokaliste "Kinior" dodaje cale spektrum klubowych rytmow - przede wszystkim miarowo pulsujacy dub ("Goralskie dziewceta", "Pod Tatrami"), ale tez polamany breakbeat ("Iskierecka") i swidrujacy drum * bass ("W lesie") oraz glebokie techno ("Taniec jaworowy"). Pomiedzy tymi strukturami rytmicznymi pojawiaja sie zarowno ambientowe pasaze onirycznych dxwiekow, jak i akustyczne partie saksofonu, skrzypiec, fujarek i dud. Elektronika ma tu bardzo oszczedny charakter, wyraxnie schowana jest w tle i w wiekszosci przypadkow ograniczona do tworzenia rytmu. Na pierwszym planie sa zawsze goralskie brzmienia - to zgodnie z zawolaniem "Tradycji pilnujcie!" wyspiewanym przez Krzysztofa Trebunie-Tutke w utworze pod tym wlasnie tytulem. Wazna role na plycie spelniaja teksty - choc napisane goralska gwara w duchu tradycyjnych piesni podhalanskich, zawieraja punkt widzenia wspolczesnego czlowieka - mieszkanca gor zatroskanego o losy swej duchowej ojczyzny. - Nie jestesmy juz prawdziwymi juhasami - podkresla Trebunia-Tutka. - I brak nam tego smaku wolnosci, jaki dawalo wyjscie wiosna w gory z owcami po ciezkiej zimie przesiedzianej w chalupie. Dlatego pytam na plycie: "Co nom dzis ostalo srod miastowego harmutu? Ino juhaskie bazynio...". Obawy muzyka wydaja sie byc jednak niepotrzebne - dopoki depozyt goralskiej tradycji spoczywa w rekach takich artystow jako on - mozemy byc o jej przyszlosc spokojni. 

PAWEL GZYL

Augusta & Kinior "BEe", Box Music  

Trzy miesiące temu dostaliśmy premierowy materiał Włodzimierza Kiniorskiego z Krzysztofem Trebuniem Tutką. Teraz ukazał się odkurzony z 2001 r. album nagrany w domowym studiu Kiniora z udziałem Grażyny Auguścik. "BEe" zostało niesłusznie zapomniane, chociaż już kiedy się ukazało brzmiało ponadczasowo. Kinior-orkiestra zaproponował mocno elektroniczne zaplątane kompozycje pełne odlotowych motywów i wręcz medytacyjnych wyciszeń. Wolno toczące się utwory plasują się gdzieś między ambientem a buddyzmem, który od lat fascynuje artystę. W tym natchnionym świecie idealnie odnalazła się Grażyna Auguścik. Hołdująca zazwyczaj jazzowej czystości wokalistka sięga po szeptane wokalizy. W popisowym utworze tytułowym piszczy, stęka i modeluje głos na jeszcze dziesiątki sposobów, a Kinior dynamizuje całość efekciarskimi buczeniami lub swoim demonicznym głosem.    

Krzysztof Kowalewicz

bottom of page